Była sobie mała dziewczynka, która lubiła łapać różne choroby. Jej mama pracowała w służbie zdrowia i mówiono nawet, że dlatego dziecko tak bardzo ciągnie do szpitala. Bardzo szybko zaczęła rosnąć i dojrzewać. Co jakiś czas lądowała w szpitalu, ale na szczęście po czasie wszystko się unormowało.
Kilka dobrych lat później dziewczyna zaczęła strasznie tyć. Poszła więc do lekarza, który przepisał jej tabletki antykoncepcyjne żeby coś z tym zrobił, ale on stwierdził żartobliwie, że "nie tyje się od hormonów tylko od jedzenia" i tak ją z tym zostawił. Kiedy dziewczyna reprezentowała już sobą sporą kulkę, była rozdrażniona, wiecznie śpiąca i zmęczona poszła do innego lekarza i usłyszała, że dawkę hormonów jaką dostaje, powinna brać kobieta w trakcie menopauzy, u której gospodarka już przestaje cokolwiek produkować, a nie młoda dziewczyna.
Pani doktor starała się ją namawiać na inne hormony jednak dziewczyna zdecydowała się całkowicie je porzucić.

I wtedy trafiła do mądrej Pani Profesor, która wydała wyrok : MASZ HASHIMOTO!
A co to takiego?
To przewlekłe limfocytarne zapalenie tarczycy. Jest chorobą immunologiczną - organizm sam siebie niszczy. Tarczyca nie produkuje wystarczającej ilości hormonów, a jeśli one już się pojawią, zostają niszczone przez organizm.
Jakie są objawy?
Chorzy na Hashimoto mogą odczuwać stale chłód, osłabienie, zmęczenie, bóle mięśni, spowolnienie fizyczne i psychiczne. Może występować stan obniżonego nastroju, jawna depresja, choroba afektywna- dwubiegunowa, zaburzenie koncentracji, nerwowość, rozdrażnienie, bezsenność oraz tachykardia. Mogą pojawić się obrzęki, zwłaszcza na twarzy.
Skóra jest sucha i szorstka, wypadają włosy.
Czym leczyć?
Niestety terapia trwać będzie już do końca życia i polega na doustnym podawaniu tyroksyny. Wiąże się to także z nieustanną opieka lekarską i częstym robieniem badań ponieważ dawka tyroksyny dziś jest dobra, a za kilkanaście dni może okazać się zbyt duża, co sprawia, że niedoczynność przeradza się w nadczynność co z kolei wywołuje inne objawy.
Rzecz jasna dziewczyną jestem ja (ale się zakamuflowałam :) I będę musiała już do końca swych dni dzielić życie z dr Hashimoto. Dlatego bardzo proszę osoby z mojego bliskiego otoczenia o wyrozumiałość, bo czasem zachowuję się jak suka nie dlatego, że tego bardzo chcę :)
Karolina