expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

wtorek, 19 lutego 2013

fragment zimowego krakowa

Cześć
Dziś chciałam Wam pokazać fragment zimowego Krakowa. Nie są to jakieś specjelnie wybrane miejsca. Po odwiedzeniu muzeum w podziemiach wybraliśmy się na pyyyyszny deser do Wentzla, a potem już do auta, które było zaparkowane przy Placu Matejki, więc zdjęcia były zwyczajnie "cykane" po drodze.

Lubicie Kraków? Ja bardzo. Ma tyle pięknych miejsc, że- choć to moje miasto- mogę się wciąż czuć jak turystka.

Sukiennice
Kościół Św. Wojciecha 
ulica Floriańska i Brama Floriańska
ulica Floriańska i Kościół Mariacki
Planty
Planty. W tle Teatr im. Juliusza Słowackiego
Brama Floriańska
Plac Jana Matejki
Pomnik Grunwaldzki

Pozdrawiam
Karolina

niedziela, 17 lutego 2013

podziemia

Cześć!

Jak już wcześniej wspomniałyśmy, kilka dni tej zimy udało nam się spędzić razem. Andrzej i ja pojechaliśmy do Karoliny i Andrzeja w ubiegłą niedzielę. Wcześniej zaplanowaliśmy, że nie będzie to święto leniwca kanapowego, dlatego postanowiliśmy "zaliczyć" kilka ciekawych miejsc....

Zaczęliśmy od  krakowskiego rynku, a raczej jego podziemi. Andrzeje bardzo chciały tam iść, a my... nie miałyśmy nic przeciwko ;)




Trzeba przyznać, że warto było się tam wybrać. Podziemia zaaranżowane są w ciekawy sposób, choć - jak stwierdzili nasi mężowie: "(...) nie urywa" ;)



Jest kilka chatek, sporo narzędzi, biżuterii, a nawet buty!






Użyte multimedia działają na wyobraźnię...



Andrzej z młotkiem :)

ja :)

wspomniane wcześniej buty


biżuteria prawie jak u jubilera


a na koniec: cmentarzysko

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o podziemiach Rynku Głównego w Krakowie, zajrzyjcie na stronę: http://www.podziemiarynku.com/.

Ania

czwartek, 14 lutego 2013

be my Valentine?



Ania: 14 lutego... Jeszcze jakieś pięć lat temu czekałam na ten dzień z niecierpliwością, choć nigdy nie byłam jego wielką fanką. Dzisiaj już szczególnie nie różni się od pozostałych, ale dla nas jest okazją, żeby znaleźć czas na zrobienie czegoś razem. Tym razem wybieramy się na kawę i ciacho, ale bez większego entuzjazmu. Kiedyś wkurzał mnie w sklepach ogrom walentynkowej tandety - serduszka, misie, kwiatusie... bleee! Teraz staram się ich po prostu nie zauważać. Nie powiem jednak, że nie zdarza mi się tęsknić za czasami, kiedy dopiero się poznawaliśmy, obojgu chciało się starać i patrzeliśmy na siebie przez lekko zaróżowione okulary. A jak u Ciebie? Świętujecie jakoś czy zupełnie nie?

Karolina: My zupełnie nie i nie tęsknię za niczym, bo nigdy specjalnie mnie to nie jarało. My świętujemy rocznicę rozpoczęcia naszego związku (choć nie jakoś zajadle), teraz może będziemy obchodzić rocznicę ślubu. Dla mnie w całym roku najważniejsze są urodziny i święta Bożego Narodzenia, a reszta nie jest dla mnie specjalnie istotna. Nigdy nie obchodziłam walentynek i nie sądzę, żebym to kiedykolwiek zrobiła, ale nie jestem też trollem, który ma coś przeciwko i gada, że "to jest komercyjne wydarzenie, wymyślone dla zarobku". Jeśli ludziom potrzebne jest święto miłości - to niech świętują.

Ania: Otóż to, też tak uważam. W każdym razie lepiej kochać i szanować się przez cały rok niż 14 lutego udawać wielkie uczucie i obsypywać się nawzajem serduszkami prosto z Chin...


Karolina: Ale czekoladki z Wedla nie zaszkodzą?  Dla mnie walentynki to czas, kiedy wychodzi sporo romantycznych komedii, które oglądam pasjami po cichutku - to taki moja słabość :)

Czasem dobrze, że są takie święta, bo są przecież mężczyźni, którym trzeba przypominać nawet to, że kochają swoją kobietę, więc lepiej niech ta data zostanie czerwona w kalendarzu.

Ania: Po prostu każdy czasami chce poczuć, że jest dla kogoś wyjątkowy. 14 lutego, 10 lipca, 22 października... - to już jest najmniej istotne.