expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

czwartek, 17 października 2013

chce się żyć

"Dwie najlepsze rzeczy jakie stworzył Bóg to gwiazdy i cycki" 
To jedno z pierwszych zdań jakie słyszymy z offu od Mateusza, głównego bohatera tego cudnego filmu, który miałam okazję wczoraj zobaczyć. Jest to niezwykła- zwyczajna opowieść o chłopcu (mężczyźnie) z porażeniem mózgowym. Nikt - poza rodzicami- nie wierzy, że chłopiec świadomie nawiązuje jakikolwiek kontakt z rzeczywistością, ale i ich zapał zostaje studzony przez 'świetnych' fachowców, którzy opowiadają, że ich pies też reaguje na miskę z jedzeniem i również się ślini...

Temat ludzi niepełnosprawnych przedstawiany w sposób słodko gorzki już niejednokrotnie przewijał się przez ekrany kin w takich obrazach jak choćby "Moja lewa stopa", "Motyl i skafander", czy "Nietykalni". Ostatni z wymienionych tytułów i losy Mateusza są mi najbliższe choć niestety trzeba przyznać, że zaopatrzenie w chusteczki higieniczne jest absolutnie niezbędne. Jednak to przyjemne, że można przeżyć takie małe kinematograficzne katharsis, kiedy łzy jak grochy odbijają się o podłogę, a za moment nie wiesz już czy spływają one ze smutku czy radości, choć niestety bardzo często przy akompaniamencie otwieranych chipsów i siorbiających pysków.
Ludzie wychodzili z kina z opuchniętymi oczami, ale dyskretnie uśmiechając się do siebie życzliwie. Zawsze po takich filmach 'chce się żyć', bo myślę, że te problemy, które mnie dotyczą są żadne i naprawdę zbyt rzadko doceniamy dobro, które nas spotyka, a za długo rozpamiętujemy każde zło.
Chapeau bas dla wszystkich aktorów, którzy wystąpili, ale Tkacz i Ogrodnik zmiażdżyli :)

CHCE SIĘ OGLĄDAĆ więc szybko, zbierajcie swoje tyłki i maszerujecie do kina wspierając dobrą, polską kinematografię. Może wreszcie na dobre przestaną ekranizować lektury szkolne i bitwy pod czym się da.

Pozdrawiam
Karolina

sobota, 5 października 2013

świętokrzyskie

Ponieważ większość mojej rodziny pochodzi z województwa świętokrzyskiego, jesteśmy tam bardzo częstymi gośćmi. Andrzejek zawsze jednak marudzi, że kompletni nic tam nie widział, bo wszelkie wypady kończymy na melanżach :) Tym razem postanowiłam zrobić mu przyjemność i ruszyć tyłek na małe zwiedzanko. Wycieczka była kompletnie niezorganizowana więc pojeździliśmy nieco chaotycznie, a kiedy ja znalazłam Mańka nie było już mowy o jakimkolwiek zwiedzaniu. 
Na szczęście zdążyliśmy wdrapać się na Święty Krzyż i odwiedzić skansen w Tokarni, który bardzo, bardzo polecam.
Andrzej czuje mały niedosyt więc myślę, że wiosną wrócimy do planu objazdówki Świętokrzyskiego.
A u dołu mała pix relacja.

pix. Karolina Kurkowska

Pozdrawiam 
Karolina