expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hiszpania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hiszpania. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 stycznia 2013

katalonia 4: gaudi


W ostatniej części katalońskiej sagi chciałabym Wam przedstawić dzieła niezwykłego architekta, jakim był Antonio Gaudi. Urodził się w połowie XIX wieku i zmarł w 1926 roku potrącony przez tramwaj. Ponieważ był człowiekiem skromnym i nie przywiązywał wagi do wyglądu, nikt nie zobaczył w nim barcelońskiego mistrza, więc umierał w szpitalu wzięty za kloszarda.
Jego przewodnią ideą było twórcze kontynuowanie osiągnięć architektury gotyku przy zachowaniu jej wewnętrznych, symbolicznych treści. Nawiązując do form organicznych, wprowadzał chętnie do swych budowli płynne, faliste linie, nieregularne rzuty, fantastyczne rzeźbiarsko ukształtowane elementy architektoniczne i bogate efekty kolorystyczne. 
Był konstruktorem najbardziej znanego kościoła w Barcelonie - Sagrada Familia, którego budowa trwa do dziś, ale jego projektu jest również wiele domów mieszkalnych. Ja kompletnie odleciałam, kiedy znalazłam się w położonym na wzgórzu Parku Gaudiego (Park Guell), gdzie wszystko jest jego projektu. Niesamowite rozwiązania i eksplozja barw sprawia, że z tego miejsca nie chce sie wychodzić. Jeśli będziecie w Barcelonie, poświęćcie przynajmniej kilka godzin na odwiedzenie tego miejsca, bo nie być tam, to grzech!

Sagrada Familia
Jest podzielona na trzy fasady przedstawiające życie Jezusa.
Wschodnia poświęcona jest narodzeniu i dzieciństwu Chrystusa,
zachodnia przedstawia mękę pańską, a południowa jego dzieje po zmartwychwstaniu.
 Park Guell
barceloński kameleon, ulubione zwierzę Gaudiego

Domki Jaś i Małgosia
Ławka, która jest jednoczesnie gzymsem na tarasie widokowym, ma długość 110m i w całości jest zrobiona z mozaiki
 Casa Batllo

Do przeczytania:
"Tajemnica Gaudiego" A. Carranza, E. Martin

Pozdrawiam,
Karolina

sobota, 12 stycznia 2013

katalonia 3 : barcelona


Cześć. Tego miasta nie musze nikomu specjalnie przedstawiać. Nawet jesli ktos nigdy tam nie był to na ogół ma miłe skojarzenia. Mężczyźni zapewne z piłką nożną, a kobiety z urokami miejsca i zakupami. Bardzo żałuję, że nie mogliśmy być tam dłużej, ale mam nadzieję, że jeszcze tam wrócimy, i to nie raz.
Przedstawiam Wam część Barcelony widzianą naszymi oczami :)

Polecam ksiązki Eduardo Mendozy, Carlosa Ruiz Zafona i film  Allena "Vicky Cristina Barcelona".

Pozdrawiam
Karolina

poniedziałek, 31 grudnia 2012

katalonia 2 : smaki / sylwester

Siemano :) Jak tam po świętach? Pewnie zużyliście tony ranigastu i raphacholiny :) Ja czuję, że spodnie nieco się skurczyły w okolicach brzucha, ale to pewnie dlatego, że były prane w zbyt wysokiej temperaturze... Dziś sylwester, czyli coroczny dzień nieco przymusowej radości, świętowania, obiecywania sobie różnych bzdur w stylu Bridget Jones (rzucanie palenia, zrzucanie wagi, zmiana pracy, dbanie o zdrowie i poszukiwanie prawdziwej miłości) - tak, jak by ten dzień był jakiś magiczny i od jutra czekało na nas po przebudzeniu inne życie pozostawione pod poduszką przez Świętego Mikołaja. Pamiętajcie tylko o tym, że aby wygrać na loterii, trzeba najpierw kupić los :) Kibicuję mocno tym, którzy coś postanawiają, bo jak wiemy ciężko jest dotrzymać obietnicy danej komuś, a co dopiero samemu sobie, dlatego też staram się być w tym przypadku w partii środka, czyli pozostaję realistką.

Nawiązując do świątecznego obżarstwa, pozostaniemy w strefie kulinarnej, ponieważ chciałabym Wam pokazać tym razem smaki Katalonii. Hiszpanie zaczynają dzień od słodkiego śniadania (ciasteczka gellatas smażone na głębokim tłuszczu) i kawy (corrado - z małą ilością mleka i americano / cafe con leche - z dużą ilością mleka). W ciagu dnia obowiązują ciepłe i zimne przekąski - tzw. tapas, czyli sery, papryki, oliwki, panierowana cebula i wiele innych kulinarnych drobiazgów. Na każdej ulicy spotkamy bez problemu kilka barów tapas. Kolacje są bardzo obfite i jada się je późno. Hiszpanie uwielbiają wino, owoce morza i warzywa. Ich posiłki nie są tylko zwykłym zjedzeniem kolacji, ale to rytuały spędzania ze sobą czasu, rozmów i słuchania dobrej muzyki. Często także nie jedzą w jednym miejscu, tylko przemieszczają się w trakcie wieczoru do różnych restauracji (z angielskiego pewnie rasturacing :)

Największy i najbardziej kolorowy targ w Barcelonie przy nasłynniejszej ulicy La Rambla
słodycze, owoce, mrożone musy, bakalie i czekolady... a to wszystko tak pięknie poukładane trafiało nie tylko w zmysł smaku, ale także wzroku
Cudowne szynki Jamon serrano, surowy, podsuszany udziec wieprzowy w trakcie przygotowania traci prawie połowę swojej masy

Jeśli będziecie w Barcelonie, nie zapomnijcie odwiedzić także muzeum czekolady. Razem z biletem dostaniecie małą tabliczkę, a w środku będziecie mogli podziwiać różne eksponaty w całości zrobone z tej pysznej masy oraz poznać jej historię.
 A to oczywiście paella. Podawana jest w różnych odmianach, ale jej podstawą jest smażony ryż z dodatkiem szafranu. Ta akurat jest z kurczakiem i owocami morza
tapas

Wspólnie z Anią życzę Wam cudownego obżarstwa każdym rodzajem kuchni i abyście spełnili wszystkie dane obietnice każdego dnia roku, a dla tych, którzy mocno świętują, życzenia, aby rok 2013 był lepszy od 2012, ale gorszy od każdego następnego :)

Karolina

wtorek, 18 grudnia 2012

katalonia 1 : rupit i besalu

Postanowiłam zrobić sobie porządki w zdjęciach i tym samym powrócić do cyklu podróże. Człowiek - jak tylko dostaje aparat do ręki - od razu staje się Azjatą i "cyka", co tylko zobaczy, bo "przecież może mnie tu już nigdy nie być". Zamiast usiąść grzecznie, pogrupować i pousuwać miliony zbędnych ujęć, żeby nikt oglądając się nie nudził, to nie! Wraca do domu, pod wpływem świeżych emocji pokazuje wszystkim setki - ba! - tysiące zdjęć, a tak naprawdę po chwili pokaz slajdów interesuje już tylko jego...
A te biedne zdjęcia zalegają potem na kolejnym dokupionym dysku i pokrywają się binarnym kurzem. Dlatego ja obiecałam sobie, że zrobię z tym porządek i tak oto powolutku będę Wam pokazywała, co drzemie w moich terabajtowych szufladach.
Na początek zabieram Was na wycieczkę do Katalonii. Myślałam, że zmieszczę się w jednym poście, ale się przeliczyłam, bo oglądając zdjęcia przeniosłam się w czasie, rozmarzyłam i trudno było mi wybrać 10 fotgrafii. Dlatego będę je dawkować.
Jako pierwsze ukażą się Waszym oczom dwa cudowne średniowieczne miasteczka: Rupit i Besalu. Wąskie brukowane uliczki, schody, na których zastygła lawa, most linowy, architektura romańska... To wszytsko w miejscach, w których do tej pory mieszkają ludzie. Niesamowite było chodzić po tych urokliwych miasteczkach, kiedy ze szkoły na przerwę (niczym w Bullerbyn) wyskoczyło około 6 dzieci z tamtejszej szkoły :)
 ten napój to Ratafija, nalewka orzechowa (mniam :), tradycyjnie pije się ją bezpośrednio z dzbanka, ale żeby było higienicznie, nalewa się ją z odległości.

 Gdy zatrzymaliśmy się w restauracji położonej na szczycie góry, prowadzonej przez księdza, dostaliśmy kataloński specjał, który nieco odbiegał od moich wybrażeń o hiszpańskiej kuchni, ale był niezły :)Wino pochodziło z prywatnej winnicy księdza.

Tymi zdjęciami bardzo chciałabym Was zachęcić, żebyście nie zapominali o takich miejscach, kiedy będziecie w Hiszpanii. Jeśli macie jakiekolwiek pytania, piszcie, ale teraz zapraszam na kilka fotograficznych wspomnień:)

Karolina