expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

wtorek, 9 lipca 2013

małe rzeczy



Cześć!

Spotkałam się kiedyś z opinią, że radość z małych rzeczy pojawia się wtedy, kiedy wielkie sukcesy są już poza naszym zasięgiem. Wydaje mi się jednak, że szczęście polega m.in. na umiejętności dostrzegania w szarej rzeczywistości małych promyków, dzięki którym chce nam się działać i iść do przodu…





Potraficie cieszyć się z małych rzeczy? Ja – choć przyznałam kiedyś, że do marzycielek trudno mnie zaliczyć – akurat to mam opanowane dość dobrze. Dzisiaj np. poprawiłam sobie humor ładnym miętowym lakierem do paznokci ;) Fajne jest też to, że mój mąż ma urlop i wreszcie możemy spędzić więcej czasu razem. W najbliższy weekend wybieramy się do znajomych, a to kolejna „mała rzecz”, która pozwala mi się cieszyć. Ciągle jednak muszę sobie uświadamiać na nowo, że są takie „cosie”, dla których warto żyć. Tak jak dzisiaj, kiedy nie mogłam się zorganizować i nic mi się nie chciało. Uznałam, że jest to dobry dzień na małe zakupy – zwłaszcza, że postanowiłyśmy z Karolinami, że kupimy sobie jakieś drobiazgi z okazji imienin. Nie pomyliłam się – pojechałam, odwiedziłam ok. 10 albo i więcej sklepów, aż w końcu udało mi się zdobyć mniej więcej to, czego szukałam ;) Mam nadzieję, że się spodoba :)

Ciekawa jestem, jakie są Wasze małe rzeczy…


Pozdrawiam,
Ania

poniedziałek, 8 lipca 2013

(pod) siadło


Cześć.
Jak leci? U mnie - mam nadzieję - coraz lepiej. Moja "ukochana" Budka Suflera jednak miała rację śpiewając, że "po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój", ale to temat na osobny post.
Dziś chciałabym się zająć płytą, która sprawiła mi wielką przyjemność. 
Dawida Podsiadło zobaczyłam po raz pierwszy w X factor, nie w tym, który wygrał, ale w pierwszej edycji. Natychmiast się zakochałam :) Zapałałam do niego taką miłością, jak do Ani Dąbrowskiej śpiewającej w Idolu piosenkę Kelly Price. Nie mogłam przeżyć tego, że nie przeszedł dalej. Ale jakaż była moja radość, gdy zobaczyłam go po raz drugi. Nawet wysłałam na niego smsa (drugi raz w życiu - pierwszy na Manuelę w Big Brotherze :) 
Dziś z przyjemnością słucham jego płyty. Trochę żałuję, że puszczają go w radiu, ale mam nadzieję, że nigdy nie zobaczę go w wakacjach z radiem Eska, latem z radiem i innych bzdetach.
My, Polacy tak mamy ("że lubimy niskie ceny"), że lubimy sobie wyszukiwać odpowiedników. Polski Justin Biber, polski Brad Pitt... Jeśli już muszę znaleźć oryginał dla kopii, to dla mnie Podsiadło jest trochę jak Chris  Martin - cudna barwa i znakomite tworzenie klimatu.


Pozdrawiam,
Karolina



sobota, 29 czerwca 2013

rhodes - rodość

Cześć!
Witam po długiej nieobecności. Ten miesiąc był dla mnie jednym wielkim relaksem. Zrobiłam sobie niezamierzony detoks od elektroniki. Nie ładowałam telefonu, nie wchodziłam na neta i nie oglądałam telewizji. Leniuchowałam, czytałam, spotykałam się z rodziną, przyjaciółmi i powiem szczerze, że na jakiś czas znalazłam się w miniraju. Ciężko będzie teraz wrócić do rzeczywistości, ale - jak pisałam kilkakrotnie - twardo stąpać po ziemi pomaga mi błądzenie w chmurach, dlatego zabieram się już do planowania sobie kolejnych przyjemności.
Jeśli jesteście dopiero przed urlopem, to polecam Rodos, w którym miałam przyjemność w tym roku nieco pokoczować. Byliśmy w hotelu w samej stolicy wyspy. 2 minuty spaceru i lądowaliśmy na cyplu, przy którym łączy się burzliwe morze Egejskie i spokojne Śródziemne. Polecam stronę zachodnią wyspy, bo jest bardziej dzika i od strony egejskiej wieje cudna bryza. 
Jeśli też spędzaliście tam kiedyś wakacje, napiszcie jak Wasze wrażenia, bardzo chętnie poczytam.

Pozdrawiam,
Karolina