expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

sobota, 14 czerwca 2014

no coment

Wczoraj przytrafiła mi się taka sytuacja:
Wlazłam na insta żeby pooglądać sobie zdjęcia. A tam oczywiście przechwałki kto gdzie nie był, czego nie kupił i co konsumował. Sama biorę w tym udział więc dźwigam swą pięść i uderzam się w wielkiego cyca  -"mea culpa". 
Patrzę, a tam Fashionelka, słynąca z tekstów sponsorowanych. Widzę jej ślicznego pieska, ale postanawiam sobie zakpić i pytam "czy pies też jest markowy?". Następnie widzę kolejną lodową ucztę u Maffashion, którą autentycznie podziwiam za takie góry jedzenia jakie prezentuje i wciąż płaski brzuch więc piszę luźno, że powinna mieć już wielki tyłek i pewnie przyleciała z planety Melmag i ma siedem żołądków jak Alf. Z resztą sama kiedyś tak o sobie mówiłam. 
Nagle dopada mnie piętnastoletnia fanka i twierdzi, że widzi mnie, że hejtuję blogerki, bo napadłam na Elajzę, a teraz na Maff...
O matko! Pomyślałam" mam stalkera", ale może inne komentarze były poprawne? 
Niesamowite jest to, co teraz dzieje się z blogami modowymi. Spotykamy na nich zupełnie nowy wymiar. Nagle nie ma czytelniczek, fanek mody. Są wyznawczynie blogerek. Dziewczątka, które mają naście lat i upatrują sobie w blogerce guru. Ten blogerski BOR cokolwiek się napisze, przyrównuje do hejtu, skutecznie nadinterpretując to słowo. 
Niestety takie sytuacje spowodowały u mnie skojarzenia z religijnym fanatyzmem i od razu w mojej głowie pojawiło się 10 przykazań religii katolickiej. I widzę tam sporo elementów wspólnych.

Przykazania małoletnich wznawczyń sekty "blog modowy".
- nie będziesz miał innej blogerki przede mną
- nie będziesz brał imienia blogerki swojej nadaremnie
-pamietaj abyś post święcił/ lajkował/ udostepniał
-czcij blogerkę swoją
- nie mów falszywego świadectwa przeciw blogerce swojej
-broń imienia blogerki swojej
what elese?

Clou tej historii jest takie, że Elajza usunęła mój komentarz i wywaliła mnie ze swojego insta, a pod Maff doczekałam się obrończyni i nagłych lajków zdjęć na moim profilu.
Śmieszy mnie to,bo mogłabym być już prawie matką tych dziewczątek (teen mom) i nie chce mi się z nimi dyskutować, a te ich boginie jeśli trzeba potrafią się same bronić, ale z reguły mają w dupie komentarze takich osób jak ja i niestety tych obrończyń również.

Niech post będzie z Wami
Karolina


środa, 11 czerwca 2014

Le Petit Marseillais

Wszyscy ostatnio rozczulają się nad Le Petit Marseillais - żelami pod prysznic i balsamami do ciała "prosto z Prowansji", jak głosi reklama. Ponieważ balsamów - o zgrozo, zaraz przeczyta to Karolina! - prawie wcale nie używam (czasem tylko Nivei pod prysznic), a lubię być na bieżąco z nowinkami, postawiłam na żel pod prysznic. Tych drugich akurat jestem fanką - zwłaszcza, jeśli chodzi o nuty mocno owocowe. Kiedy więc zobaczyłam w Rossmannie specjalną półeczkę z tymi produktami, było wiadomo, że nie przejdę obojętnie...



Pootwierałam, obwąchałam i wybór padł ostatecznie na kwiat pomarańczy. W drogerii wydawał mi się idealny. W domu? Powiem szczerze: dupy nie urywa. Jest ok, ale nic poza tym. Nawilża przeciętnie, pachnie zbyt słodko, a jednak jest to "luksus z Prowansji", za który trzeba dość sporo zapłacić...
Wniosek: zostaję przy moich ulubionych, sprawdzonych markach: Nivei i Johnsonie. Mam kilka ulubionych zapachów, odpowiada mi konsystencja oraz tzw. efekt końcowy. Nie wykluczam, że spróbuję jeszcze kiedyś innego zapachu Le Petit Marsellais. Jeśli jednak spodziewacie się jakichś spektakularnych, niecodziennych efektów - nie wydaje mi się, by było to możliwe do osiągnięcia.

Pozdrawiam,
Ania

wtorek, 10 czerwca 2014

mś...

Błagam o pomoc! Mój mąż mnie zdradza. Co gorsze robi to najczęściej w naszym własnym domu i niejednokrotnie w mojej obecności.
Złoszczę się, wściekam, ale to tylko pogarsza sprawę. Kiedyś próbowałam różnych "sztuczek" żeby odwrócić od niej jego uwagę, ale nie jest to takie łatwe. 
Zastanawiam się co mam zrobić i może Wy macie na to jakiś sposób. Jak go odzyskać? 

Nie mam już siły z nią walczyć i choć on ciągle powtarza mi, że to ja jestem najważniejsza, czasem czuję , że wcale tak nie jest. Poświęca jej tyle czasu, ciągle wisi na telefonie... 

Drogie dziewczyny, JAK ŻYĆ?

NIENAWIDZĘ CIĘ piłko nożna i nienawidzę was, zbliżające się brazylijskie mistrzostwa.

Pozdrawiam
Karolina